Od czego zacząć?

  1. Wygodna pozycja. Można siedzieć albo leżeć. Chyba, że instrukcja medytacji podaje konkretną pozycję.

  2. Ciche miejsce. Można puścić muzykę relaksacyjną jeżeli ci nie przeszkadza. Ja nie umiem tak w całkowitej ciszy 😉

  3. Przygaszone światło (nie dotyczy medytacji w pełnym słońcu oczywiście 😉) i zamknięte oczy.

  4. Oddech. To będzie pierwsze narzędzie do uspokojenia myśli. Oddech ma być dłuższy, wolniejszy i głębszy niż normalnie. Ja najbardziej lubię taki schemat: 4-4 (4 sekundy wdech, 4 sekundy wydech) albo 3-3, albo 3-1-3-1 (3 s. wdech, 1 sekunda zatrzymanie powietrza, 3 sekundy wydech, 1 s. zatrzymanie).

  5. Staraj się oddychać rytmicznie – wejść w rytm. Jeżeli masz zegar, który „tyka” – idealnie Ci w tym pomorze. Oddychaj przeponą.

  6. Dłonie – połóż luźno na udach albo tak, jak będzie ci wygodnie. Jeżeli znasz i lubisz mudry – wybierz odpowiednią do medytacji (np. Gyan Mudra)

  7. ZACZYNAMY –

    • oddychaj głęboko i rytmicznie. Skup się na tym. Możesz w myślach odliczać sekundy wdechu i wydechu. Łatwe, prawda?

    • Rozluźnij ramiona, barki, nie zaciskaj zębów, nie podnoś brwi. Staraj się rozluźnić wszystkie mięsnie.

    • Kontynuuj oddychanie. Za chwilę zaczniesz pewnie myśleć o „przyziemnych” sprawach 😊 to normalne. Jeżeli zauważysz, że zamiast liczyć sekundy wdechu  - liczysz ile masz bułek na śniadanie – nie panikuj 😊 spokojnie i bez wyrzutów sumienia wróć do oddechów.

    • Tym jest właśnie medytacja. UMIEJĘTNOŚCIĄ PUSZCZENIA MYŚLI DALEJ I umiejętnością spokojnego powrotu do stanu spokoju. Nie musisz liczyć sekund. Możesz po prostu „wsłuchiwać” się w oddech albo na podnoszącej się przeponie.

 

To zupełne podstawy medytacji. Takie ćwiczenie może potrwać 5 -7 minut. Zalecam robić je codziennie.

Po kilku dniach codziennej praktyki wstępnej – przyzwyczajania się do oddechu i systematyczności – możesz przejść dalej, do kolejnych medytacji z mojej strony lub innych.

  • Facebook
  • Black Facebook Icon